Samotny latawiec
kiedy już zasnę snem głębokim
oddech uleci jak latawiec
i poszybuje ponad chmury
by osiąść tam na świeżej trawie
nie będzie linki która trzyma
zerwie się dziko niczym wicher
a tam strumienie wielkiej wody
tryskają zewsząd bardzo ciche
i skoro dzisiaj nikt nie przyjdzie
to któż zostanie z mokrą chustką
jak było wczoraj tak i jutro
na zimnej sali całkiem pusto
sam będę spławiał małe łódki
usiądę w cieniu gdzieś pod drzewem
tak jak siedziałem w naszym parku
i wciąż czekałem tam na ciebie
a może wrócę jak latawiec
i trafię znowu w twoje ręce
lecz pewnie to co było kiedyś
już nie powróci nigdy więcej...
oddech uleci jak latawiec
i poszybuje ponad chmury
by osiąść tam na świeżej trawie
nie będzie linki która trzyma
zerwie się dziko niczym wicher
a tam strumienie wielkiej wody
tryskają zewsząd bardzo ciche
i skoro dzisiaj nikt nie przyjdzie
to któż zostanie z mokrą chustką
jak było wczoraj tak i jutro
na zimnej sali całkiem pusto
sam będę spławiał małe łódki
usiądę w cieniu gdzieś pod drzewem
tak jak siedziałem w naszym parku
i wciąż czekałem tam na ciebie
a może wrócę jak latawiec
i trafię znowu w twoje ręce
lecz pewnie to co było kiedyś
już nie powróci nigdy więcej...
to radość mam,nawet uwierz wiatr w oczy nie nie wieje jak podłość ludzi
których :)zatrzymuję ale i po też smutek czuje się kiedy słyszysz,jeszcze przy zdrowych zmysłach,ktoś idiotę z ciebie robi,choć i to mnie nie dotyczy,obojętnie z głupim :)nie przechodzę bo latwacem nie jestem,jak ten co mysli iż się unosi tak lekko jak dusza w której człowiek zamyka oczy a nie wie iż słowa czyta jak też je ktoś szybko skanuje zostawiając ostanie,jak Raj nie każdemu pisany w:)