Przystanek

O wierze
promień słońca spływa latem po policzku
tak jak dłonią gładzi włosy łzy ociera
gdy czerwienią zajdzie niebo już z wieczora
wraz ze słońcem trzeba będzie znów umierać

po dywanie śnieżnobiałym od księżyca
zejdzie anioł rozświetlając biel nad miastem
i w pokoju w nogach łóżka będzie czekał
aż spokojnie i w zmęczeniu nocą zaśniesz

lazur nieba znów zapuka w okno z rana
przemyj oczy tym błękitem aż do źrenic
wówczas duch jak lśniący brylant wewnątrz ciała
w jednej chwili wszystko wokół znów przemieni

i zaglądaj przez obłoki tam daleko
gdzie mgławice rodzą gwiazdy jak diamenty
bo jak w Pismach mówił Pan Bóg do swych wiernych
"bądźcie święci tak jak ja też jestem święty"

dni i noce są przystankiem do wieczności
nie goń zatem za tym wszystkim co ze świata
bo gdy wytrwasz ze swym krzyżem aż do końca
w niebie czeka już na ciebie twa zapłata
4
61 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
...piękny wiersz, choć jak dla mnie, życie nie powinno być drogą krzyżową, pozdrawiam :)
Pain 11 lat temu
życie przybiera różne formy. Sztuką jest je wszystkie akceptować
Vera 11 lat temu
Podążanie Bożą ścieżką to wspaniała wyprawa, na której nigdy nie może zabraknąć sił.. Bo z góry płynie nigdy nie kończące się zasilanie :)
zyga66 9 lat temu
jest jeszcze inny wymiar tego wiersza, a do tego dotarłem dopiero dzisiaj :)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie