Prastary płomień
noc zrodziła mnie dawno temu
gdy zawieszała gwiazdy na gałęziach wszechświata
lśnią jak bombki na czarnej choince
oszronione zimnem bezsennych poszukiwań
tysiące przespanych dni
pobudki późnym wieczorem gdy zamiera ruch
rodzę siebie w bólach na pustych ulicach
zostawiam swój płód w ludzkim oknie życia
dni wykreśliły mnie z listy obecności
siedzę na zebraniu u nocnych pielgrzymów
wszyscy dawno poszli stoją puste krzesła
serce pali w środku ten prastary płomień
gdy zawieszała gwiazdy na gałęziach wszechświata
lśnią jak bombki na czarnej choince
oszronione zimnem bezsennych poszukiwań
tysiące przespanych dni
pobudki późnym wieczorem gdy zamiera ruch
rodzę siebie w bólach na pustych ulicach
zostawiam swój płód w ludzkim oknie życia
dni wykreśliły mnie z listy obecności
siedzę na zebraniu u nocnych pielgrzymów
wszyscy dawno poszli stoją puste krzesła
serce pali w środku ten prastary płomień