pełzniesz dzisiaj znów ulicą
mała larwa po ulewie
jednak inni wciąż nie widzą
że ktoś żyje obok w glebie
gdzieś na oślep miotasz sobą
wokół słyszysz wciąż podeszwy
tłum już dawno jest przed tobą
wszystkie nogi właśnie przeszły
widzisz tylko ich odpady
a już dawno zeszli z drzewa
jako sapiens nie dał rady
i nad sobą ubolewa
skręcasz gdzieś do ciemnej bramy
nie chcesz widzieć ich upadku
taki właśnie ten świat mamy
jaki dostaliśmy w spadku
gdzieś na końcu ciemnej drogi
gdy latarnia ci zaświeci
ujrzysz znów znajome nogi
odziedziczą je twe dzieci
mała larwa po ulewie
jednak inni wciąż nie widzą
że ktoś żyje obok w glebie
gdzieś na oślep miotasz sobą
wokół słyszysz wciąż podeszwy
tłum już dawno jest przed tobą
wszystkie nogi właśnie przeszły
widzisz tylko ich odpady
a już dawno zeszli z drzewa
jako sapiens nie dał rady
i nad sobą ubolewa
skręcasz gdzieś do ciemnej bramy
nie chcesz widzieć ich upadku
taki właśnie ten świat mamy
jaki dostaliśmy w spadku
gdzieś na końcu ciemnej drogi
gdy latarnia ci zaświeci
ujrzysz znów znajome nogi
odziedziczą je twe dzieci
6
1
42 odsłon