Domy samotnych

Smutne
odrzucenie to jeszcze nie samotność
marna miłostka co znika wraz z rankiem
gdy w nocy wciąż kochasz do granic absurdu
by rano zapomnieć tą senną wybrankę

drugie lub trzecie przybliża do ściany
serce jest płaskie jak szara tapeta
samotność zdrapuje tą czerwień do tynku
byś zaczął na dobre ostatni swój etap

rozpada się umysł a ciało marnieje
i nie ma pomocy za drzwiami lekarzy
samotny ma siebie lecz nie chce już dłużej
bo trudno samemu o dwojgu wciąż marzyć

gdy lata przeżyjesz na własnym pustkowiu
błagając o chwile idących ulicą
to ujrzysz dokładnie poczujesz na sobie
jak w smaku są gorzkie i smutek i nicość

samotny też chodzi jak żebrak po domach
i prosi o uśmiech kawałek miłości
lecz taki jest los dla wszystkich samotnych
że nigdy w ich domach już nikt nie zagości
3
27 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

*Mystique* 11 lat temu
czasami zastanawiam się jakby wyglądały Twoje nierymowane wiersze...
pozdrawiam
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie