Ćma w bursztynie

Egzystencjalne
nigdy nie tamuj serca dłonią
gdy ciągle broczy dniem wczorajszym
od dłoni bowiem drugie serce
jest opatrunkiem znacznie trwalszym

nie pozwól sercu się wykrwawić
przemywaj ciepłem zimną ranę
najgorzej bowiem jest przez wieki
samotnie witać swój poranek

nie może ustać wspólne bicie
bo jest dialogiem lecz bez słowa
taką miłością najmocniejszą
Pan Bóg nas kiedyś obdarował

moje przestało bić tak dawno
zastygło niczym ćma w bursztynie
i już nie wyjdzie jak z kokonu
dopóki wszechświat nie przeminie
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie