Atropos

O sobie
już przed narodzinami był mat
mój pionek przewrócony na szachownicy
świeczka pozostawiona w pustym pomieszczeniu
gdzie noc zasiada za konsolą
smutną pieśnią witając neurony

już wtedy czułem połamane nogi
echa reumatyzmu przy zmianach pogody
dziś nadal widać pępowinę
tunel do mojej samotnej gwiazdy
utkany z nici przez czarne Mojry

rozstaliśmy się z Sokratesem
na agorze świata
został tam ze swoją lampką
w odwiecznym polowaniu na człowieka
moją zakryły jesienne chmury

już na nic nie czekam
8 4
82 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Livia 11 lat temu
peel nie czeka... a powinien :) życzę mu troszkę optymizmu, a reumatyzm na pewno sam przejdzie ;) pozdrawiam
K
kaja-maja 11 lat temu
łamanie w kościach jak w słowach lepiej na romantyzm przenieść by
by się w nim rozpływać a nie w bólach stawu nogami pajaca udawać dłońmi jak też kończyny rwą od rośnięcia tak nie wszystkich kręgosup jest giętki w:):):)
Helen 11 lat temu
Ten wiersz jest trochę kontrowersyjny....trąca mi tu trochę żalem i kwasem życia. A druga strofa to nie wiem do końca co o niej myśleć. I jeśli mam być szczera to mogłeś to napisać bardziej z finezją:) stać Cię na więcej Ja to wiemmm:))))) pozdrawiam serdecznie
ryty 11 lat temu
. i jeszcze tu :|
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie