U krat
Idąc trącam rzeczywistość
kłaniając się mijanym bożkom
wyśpiewuję im uległy hymn
żebrząc o szarą codzienność
Lecz
życiodajny Wiatr
pcha mnie do krat
pojednania, aby
przeżuwając Ciało
zanurzone we Krwi
znowu żyć liturgią nadziei
sięgając za sakrament śmierci
kłaniając się mijanym bożkom
wyśpiewuję im uległy hymn
żebrząc o szarą codzienność
Lecz
życiodajny Wiatr
pcha mnie do krat
pojednania, aby
przeżuwając Ciało
zanurzone we Krwi
znowu żyć liturgią nadziei
sięgając za sakrament śmierci