Po latach

Melancholia
Kryształów deszczem mnie budziłeś,
i kradłeś życie swym uśmiechem.
Gdy przeszłam każdą deszczu milę,
został twój zapach na pociechę.

Naiwnie lata byłam pewna,
że wrócisz i mnie znów pokochasz.
Lecz już odeszła panna rzewna,
i brak nadziei w moich oczach.

Każdego ranka ze świtaniem,
słońce daje mi kryształy,
i śpiewa gdy robię śniadanie,
nucąc dziękuję za dary .

I każdej nocy już zasypiam,
nie oddaję mych kryształów.
Nocną ciszę ciszą witam,
prosząc ją o brak koszmarów.
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie