Zobojętnienie

Miłosne
Spójrz na spojrzenia
Nie masz odcięcia
Na poprzecinanych ścieżkach
Żywota u wrót uwielbienia
A ja uwielbiam aż po grób
gdy krzykniesz pierwsza
Wywołując hałas na promieniach
Słońca pobudzając kurz.

Tak mały, nieistotny
Tak wielka bez szczęścia
A wzrok nieprzytomny jak trup.
Zbyt mało wiary na choćby dotyk
Dusza mi pęka z bezmiaru piękna
Skóra zbyt miękka jak puch
Zbyt chłodna...dla odrzuconych
Życiowych dróg
Żebym chwycił za dłonie
i zrzucając ciężar, krzyknął
Jestem twój!
1 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie