zawieszeni

O szczęściu
Nawet nie poruszyłem zaufania,
a już chcemy wzbudzać się.
Złapałem w dłonie promyk lata,
ostatni odcisnąłem wdech

i już nie ma mnie, nie ma
odsunąłem życie w cień.
Tam chłód uliczek ciągnie
z błękitnego nieba w dzień

Pochwyciłem oddech w toni
i zimny prąd zalewa mój żar,
ciągnie do serca aby utopić
zamiast poczuć przeszłości czar.
4
31 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

iśka 6 lat temu
Niezwykle obrazowa wymowa wiersza w bardzo dobrym stylu-czasami trudno się dziwić takiemu zawieszeniu,kiedy żar rozpali serce:)miłego dnia
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie