Wrrrr
Wieczna zmarzlina trzyma
trwałość budowli od podwaliny
Mojego serca nic nie zatrzyma
strumień gorący naprzeciw zimy
Mój sajan dba o impresario
artysty jak posągi bo zima
Trwają dbając o piękno pozy
Ja tańczę na zgliszczach
lekko ,oni nie wierzą na oczy
kłują mnie odłamki i ułomki
O ten luz dba moja tunika
Abym kroczył i krzyczał z bólu!
Przełamałem pierwsze lody
Tyle biorę z życia?!
To jest jak chleb
który łamie ojciec
nie sposób dociec
pozoru braku potrzeb
komu zabraknie
które dziecko jest głodne?!
Tatko, ja tylko poszczę.
trwałość budowli od podwaliny
Mojego serca nic nie zatrzyma
strumień gorący naprzeciw zimy
Mój sajan dba o impresario
artysty jak posągi bo zima
Trwają dbając o piękno pozy
Ja tańczę na zgliszczach
lekko ,oni nie wierzą na oczy
kłują mnie odłamki i ułomki
O ten luz dba moja tunika
Abym kroczył i krzyczał z bólu!
Przełamałem pierwsze lody
Tyle biorę z życia?!
To jest jak chleb
który łamie ojciec
nie sposób dociec
pozoru braku potrzeb
komu zabraknie
które dziecko jest głodne?!
Tatko, ja tylko poszczę.
0
0
2 odsłon