samotność, ale jak inna!
Gardzę, przecież gardzę sobą
chlebem i solą w kulturze
przywitałem nas bez-osobo
bo wnętrze było zbyt puste.
Ty byłaś tylko smutkiem
w marnej chwili na murze
żadna nowość, nasze witanie
było zbyt krótkie.
Minęliśmy się na rogu,
żądna ty świata ciałem
dawałem modły Bogu
być razem raz w środku
a do końca roku
tylko płakałem.
Nie potrafię powiedzieć
kim jesteśmy i dokąd ja idę,
a co dopiero mówić o tobie
wszystko jest takie niewinne.
chlebem i solą w kulturze
przywitałem nas bez-osobo
bo wnętrze było zbyt puste.
Ty byłaś tylko smutkiem
w marnej chwili na murze
żadna nowość, nasze witanie
było zbyt krótkie.
Minęliśmy się na rogu,
żądna ty świata ciałem
dawałem modły Bogu
być razem raz w środku
a do końca roku
tylko płakałem.
Nie potrafię powiedzieć
kim jesteśmy i dokąd ja idę,
a co dopiero mówić o tobie
wszystko jest takie niewinne.
bez imion czy tytułów
tak nie ma ludzi niewinnych
za uszami każdy coś ma
nieliczni tylko punkt 'G'
niczym strunę przewodnią
by powiedzieć
z kąd przyszedłeś i dokąd idziesz
będą w swoim 'skąd'
nie wiem jak to porównasz
do łona ?
kiedy sobą gardzisz to zły nie jesteś
względem ludzi co tobą gardzą
to chyba gorsze niż ty sam sobą
jak też nie ci niewinni są samotnością
a winni grzechu,który nie każdy jest
do wybaczenia
a tego chyba jesteśmy świadomi w:)