Łeb jak sklep, ale z książkami
Kiedy zachodzi najmilsze
światło skórze mej, wtedy czytam
co w najbliższej książce
która leży obok mnie.
Ma skórzaną oprawę
a zapach kawy z lutego
to dla niej dawny grzech.
Każdy zna tego sprawę
gdy choć raz, pewny swego
wylał kawę na ławę
a dzisiaj? Nic z tego
czasami tylko
marzę o białej.
I nie wyrwę już z głowy
kartek pożółkłych jak dzień
i ludzi w tych stronach
zaiste, prawdziwych jak sen.
Już nie chcę wyrywać
wspomnień i ciepłego wczoraj
autorze wszechwiedzący!
Co ty widziałeś w mych oczach?
światło skórze mej, wtedy czytam
co w najbliższej książce
która leży obok mnie.
Ma skórzaną oprawę
a zapach kawy z lutego
to dla niej dawny grzech.
Każdy zna tego sprawę
gdy choć raz, pewny swego
wylał kawę na ławę
a dzisiaj? Nic z tego
czasami tylko
marzę o białej.
I nie wyrwę już z głowy
kartek pożółkłych jak dzień
i ludzi w tych stronach
zaiste, prawdziwych jak sen.
Już nie chcę wyrywać
wspomnień i ciepłego wczoraj
autorze wszechwiedzący!
Co ty widziałeś w mych oczach?
'Każdy zna tego sprawę
gdy choć raz, pewny swego
wylał kawę na ławę
autorze wszechwiedzący!
Co ty widziałeś w mych oczach?'
autor chyba tego nie zobaczył
jaki ty nieporadny byłeś
pośpieszny i niecierpiliwy
albo zamyślony w:)