Dzień dla duszy

Konrad nie chce dnia
uśmiechów dla waszego słońca
kiedy wszystko gnije
a każdy kwiat z jego dzieciństwa
leży w martwych słowach
zwiędły, zdeptany za życia.

Konrada nie poznają
stracił osobę, odeszła i
została w środku...
Chciał poczuć złość za bierność
odmienić albo uciekać
dość już! przecież...
nie ma serca.

Drzwi są ścianą
za jedną płacze panienka
a wyjść z twarzą, nie patrzeć
tam deszcz i kałuże
tu świeczka i światło
Konrad widzi przez szybę
inni ludzie, też płaczą.

Zamknęła go niemoc
w niepokoju wielkiej willi
kiedy wsłuchiwał się
w tylko tykanie w zegarze
ale niezwykłe tykanie
w obcych domach.
0
11 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 6 lat temu
umyj uszy :|
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie