Do-prawdy

O sobie
Ja rosnę!
Czy ty już nie widzisz
Że gaśniesz, że braki?
Mam dojrzeć
Splamić zeszyty własną
krwią, zanim wyblakły?
W oczy mej wybranki
wbić wzrok niewyżyty
Aż ulegną pod naporem
w noc dla dalszej krzywdy?
Na przedramionach znaki
Aż zamrą zsypy
i żadnej myśli
nie upuszczę
Tylko krzyki
tnąc spytam, jaki jestem?
Jaki ból, jakie kochanki
Rani nas w splot
umysł brzydki,
lecz wieloraki
Nie mieści bliskich
woli szczęście
wybiera!
puste tkanki
umiera samotnie
gnijąc od prawdy...
1
26 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 7 lat temu
dziwney sinikak
niczym V
w prędkim przyśpieszeniu
ogień serca ma
gdy dorysujesz N
to i dwa czerwienieją
gdzie samotnie się nie umiera
choć zazwyczaj
też ludzie z ogniem są rodzeni
z wielkim mózgiem
lub też rozum innych chcemy zjeść
parząc się sami z własnej głupoty
gdzie wybielanie rudości jak fałsz
dla prawdy gnije sam w:)
K
kaja-maja 7 lat temu
też w życiu każdy rośnie
dziecko tym bardziej
gdyż chyba wiemy
jak też malejemy
mówiąc
nieśmiertelni jesteśmy
a czy szczęśliwi ?
jak tez Wena
czy musi się trudzić
kiedy słodko woli spać
i baranów nie liczy w:):)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie