arpedżio

Nie podpalam się i cichnę
bo wasza sztuka ognia nie bierze
nie moja, nie na poważnie od środka
milczę, żebyś pamiętał jak siedzieć.

Dla ciebie to komfort w strefie
buduj i zostań, lepiej nie wiedzieć
zamknij okna i drzwi dla gościa
postaw serca jak kamienie
a na szklanych murach stanąć
mi nie przystoi w niedzielę.

I to istny pałac, jest twój
masz w nim przyjaciół i żona
lub mąż zastawia stół
marną ozdobą, zjadłem jej pół
bo podobno tak trzeba, wzlecieć
mielić ziarno, aż popiół
abo kulturalniej kupa spraw
żadnej sztuki, sztućce i wół.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie