Sam...ciągle sam.

O sobie
Siedzisz sam...przed lustrem

Ten w odbiciu...ten smutny...Ty...

Siedzisz sam...widzisz pustkę

I wspomnienia... i łzy...



Nagle wszystkie szczegóły

Przelatują myślami

Bez sensu, reguły

Napływają falami...



Pękła więź, lustro stłuczone

Tlą się zgliszcza miłości

I marzenia już porzucone...

Pozostały wątpliwości...



Kłamstwo...

Boli , tak boli jak żywa rana

Co jest niewiary kwasem zalana...



Samotność...

Skacze do gardła, ściska sznurami...

Dusi i dławi, wylewa się łzami...



Łza...

Płynie z tej rany bezdusznie zadanej...

Z duszy samotnej i wciąż niekochanej...



Żal ...

To w pamięci obraz widziany...

Marzenie złudne, fatamorgany...



Smutek ...

Wżera się w serce, unieruchamia...

Ogromem swoim wnet oszałamia...



Gorycz...

Ta w duszy się tłucze i wali

Sumienie gryzie i pali...



Zwątpienie ...

to sensu pytanie bez odpowiedzi...



Śmierć...

to odpowiedź na sensu pytanie...



Czyjeś wołanie...

każe wciąż ból znosić

i z kolan bez końca się podnosić...



więc znowu...



Siedzisz sam...
1
8 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie