świątynia

Witraże zachwiane
o parchate stoły oparte
i kadzideł smugi
spiralą wypalone
przetarte wachlarze
rzymskich liczb.

A z krat odklejonych
pięcionicią zaszyty kark
w tej świątyni suczej
jeszcze zerwać się da
płótno i zawisłą twarz
już nie, kiedyś nie raz
bywałem tam i ja.
3 4
57 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

llukas13 12 lat temu
przedstawiłeś sugestywny obraz świątyni, tylko jaka to świątynia?? czyżby Twój wiersz miał być przejawem antyklerykalizmu...??
Mizogamista 12 lat temu
nie, nie ma tu antyklerykalizmu ... świątynia jest raczej metaforycznym pojęciem człowieka, jego wnętrza i jego słabości...
Smok 12 lat temu
Cóż, tekst mówi sam za siebie, a kolejna interpretacja – nawet jego Twórcy – nie jest arbitralna, jest jedną z wielu możliwych. Nic poza tekstem! - Tyle teoria literatury. „Parchate” – tu konotacje antyżydowskie, „wachlarze rzymskich liczb” - to już wnętrza katolickich świątyń, podobnie jak „płótno i zawisła twarz” – odniesienie do Całunu i wiszącego na krzyżu Zbawiciela. Język mówi sam za siebie, a jego użytkownikowi czasami udaje się wypowiedzieć tak aby wyrazić chociaż w przybliżeniu to, o co mu chodziło. Znaczenie jest gdzieś obok, ukrywa się pomiędzy. Stąd jak najbardziej właściwe zapytanie Ilukasa13. Ciekawi mnie co ukryłeś pod „pięcionicią” – wyrażenie pobliskie pięciolinii, a poza tym? Być może to rodzaj psychicznej sieci, w której tkwił dawny bywalec świątyni.
PCP Go 12 lat temu
w sumie fajny tekst. czyżbyś gardził plugawą świątynią? ;)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie