demony

ktoś kiedyś odszedł w letni wieczór

ktoś został sam w lipcową noc

dwie dusze same tak na przekór

wierzące w swej miłości moc

w stukocie kół i w opon szumie

rodzić poczęły się demony

jedno drugiego nie rozumie

dwie dusze poszły w różne strony

choć żyły razem jednym tchnieniem

choć piły szczęście ze swych ust

przegrać musiały z przeznaczeniem

zbłądziły pośród życia bruzd

i tylko gdzieś się błąka w trawie

słowo co spadło kiedyś z warg

czasem zda im się śnią na jawie

ale to tylko losu targ

stragany życie rozstawiło

kupczy w nich snami marzeniami

przez tyle lat ich wciąż mamiło

kochali a wciąż byli sami
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie