demony
•
ktoś kiedyś odszedł w letni wieczór
ktoś został sam w lipcową noc
dwie dusze same tak na przekór
wierzące w swej miłości moc
w stukocie kół i w opon szumie
rodzić poczęły się demony
jedno drugiego nie rozumie
dwie dusze poszły w różne strony
choć żyły razem jednym tchnieniem
choć piły szczęście ze swych ust
przegrać musiały z przeznaczeniem
zbłądziły pośród życia bruzd
i tylko gdzieś się błąka w trawie
słowo co spadło kiedyś z warg
czasem zda im się śnią na jawie
ale to tylko losu targ
stragany życie rozstawiło
kupczy w nich snami marzeniami
przez tyle lat ich wciąż mamiło
kochali a wciąż byli sami
ktoś został sam w lipcową noc
dwie dusze same tak na przekór
wierzące w swej miłości moc
w stukocie kół i w opon szumie
rodzić poczęły się demony
jedno drugiego nie rozumie
dwie dusze poszły w różne strony
choć żyły razem jednym tchnieniem
choć piły szczęście ze swych ust
przegrać musiały z przeznaczeniem
zbłądziły pośród życia bruzd
i tylko gdzieś się błąka w trawie
słowo co spadło kiedyś z warg
czasem zda im się śnią na jawie
ale to tylko losu targ
stragany życie rozstawiło
kupczy w nich snami marzeniami
przez tyle lat ich wciąż mamiło
kochali a wciąż byli sami