Głód ......

Zwijam się z głodu
Czuję smród i pogardę losu
Czuję natręctwa i próżności

Tej głębi wilgotnej nicości
Gdzieś tam na wyżynach słodkości
Stoją bohaterowie wolności

A za nimi ci zakryci
Oni są jakby z kamienia
Przez nich nikła na świecie nadzieja

Są jako pasterzami owieczek
Modlących się za nich tysiąca zdrowasiek
Abo braku pełni i pijani nienasyceni

Złości i szyderczej głupoty
Utopieni zamuliły im wszystkie narządy
Mózg już nie pracuje

Świat od nich głupieje
Tracą z wolna siebie
Zanikają w gąszczu obłędnego brudu

Powiew świeżości poszukuj
Prawdy o sobie zapominają
Gdzieś gubią i strwonią

Ostatnie krople krwi padają
Aż wszyscy i pozabijają
Dla prawdy dla mamony

Trwogi tej to czas i głupoty
Udawanej głębi sztucznej żywności
Dla chemii i miłości oraz zabawy

Bo wszystko pochodzi z ziemi
Nie od starca ani ducha
Nie jest to dar dla powszechnego świętego

Ani tajemnica i wszystkie źródła
Wody pitnej co ciało orzeźwia
To nie zabawa

Nóż i kamień czas zagadnień
Dobiega końca wiara słońca
I normalna staje się wiedza i wiara
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie