Crastina Curarum
Urodzajne kłosy dobrych chwil
Niezniekształcone sztormami złych dni
Przeczesuję je rękami czując każdą treść i sens
Tylko dlaczego w ciszy, która ogarnia mnie
Czuję strach?
Zaczynam słyszeć jeszcze odległe
Za horyzontem doczesnych zdarzeń
Pomruki burz zwiastujące mrok i żal
W bezradności nadchodzących zmian
Wypuszczam do Ciebie znak
Tylko czy dotrze na drugą stronę?
Spójrz na światło dawno już wygasłych gwiazd
Może tam będzie odpowiedź.
Niezniekształcone sztormami złych dni
Przeczesuję je rękami czując każdą treść i sens
Tylko dlaczego w ciszy, która ogarnia mnie
Czuję strach?
Zaczynam słyszeć jeszcze odległe
Za horyzontem doczesnych zdarzeń
Pomruki burz zwiastujące mrok i żal
W bezradności nadchodzących zmian
Wypuszczam do Ciebie znak
Tylko czy dotrze na drugą stronę?
Spójrz na światło dawno już wygasłych gwiazd
Może tam będzie odpowiedź.