Poranna impresja
Ostatni duch z mgły
za chwilę się ulotni
uliczne latarnie
powoli już gasną
za oknem
coraz bardziej jasno
niebo bez chmur
samolot przecina
na chodniku
co dzień ci sami
trzymają się za ręce
i samotni
jeszcze nie zakochani
pierwszy słońca blask
rozproszył
resztki ciemności
w świata bezkresie
bez granic w nieskończoności
nowy dzień się rozpoczyna
nikt nie wie
co przyniesie
za chwilę się ulotni
uliczne latarnie
powoli już gasną
za oknem
coraz bardziej jasno
niebo bez chmur
samolot przecina
na chodniku
co dzień ci sami
trzymają się za ręce
i samotni
jeszcze nie zakochani
pierwszy słońca blask
rozproszył
resztki ciemności
w świata bezkresie
bez granic w nieskończoności
nowy dzień się rozpoczyna
nikt nie wie
co przyniesie