Bezsenność

O życiu
Mozolnie zwlekam swoje ciało z wyżyn snów
Nie próbuję być inna niż jestem
Pragnę stać się tylko przywrócona

Gdy idę drogami uwikłanymi z mgły
Nie stanowię zaprzeczenia własnych myśli
Chcę zatrzymania umysłu na obrazie

Biegnąc labiryntem nowych przejść
Wciąż wracam do momentu pierwszego krzyku
Niewyjaśniona mowa gdy otwieram oczy

Po drugiej stronie powiek krystaliczność pragnień
Codzienność postrzegana jako śmierć instynktu
Trudność podziału siebie przez czas

Czy dotknę płaskowyżu absurdu gdy oddech swój cofnę
Dolinami wciąż spaceruję szukając znajomości słów

Niż terenu wciąż mnie przytłacza
Gdy brutalność bezsenności pozbawia mnie snu
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie