Maska
Założył czapkę niewidkę
pomyślał, że nie widzę.
Uśmiech smutkiem zastąpił
licząc, że się schował.
Jego oczy złością błyszczały
w drugą stronę się odwracały.
Przywdziewał grymas bez wyrazu
tak aby nic nie wyczytać z twarzy.
Ciało w środku drżało.
Słowa brzmiały.
Lico dalej martwe, bez wyrazu.
Zastygłe, wciąż bez skazy.
I co z tego?
Czy on myślał, że ja nic nie widzę?
Wszak, nie oczy patrzą tylko serce,
co czyta, jak zechce
co kocha bez granic i
z dnia na dzień jest coraz lepsze.
pomyślał, że nie widzę.
Uśmiech smutkiem zastąpił
licząc, że się schował.
Jego oczy złością błyszczały
w drugą stronę się odwracały.
Przywdziewał grymas bez wyrazu
tak aby nic nie wyczytać z twarzy.
Ciało w środku drżało.
Słowa brzmiały.
Lico dalej martwe, bez wyrazu.
Zastygłe, wciąż bez skazy.
I co z tego?
Czy on myślał, że ja nic nie widzę?
Wszak, nie oczy patrzą tylko serce,
co czyta, jak zechce
co kocha bez granic i
z dnia na dzień jest coraz lepsze.
„ A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec – kobieta – to ja.”
(autor – Julian Tuwim)