Równoważnia

Wieczór podał rękę nocy
Zewsząd zdejmując kolejno kolory
Kojąc me oczy zmęczone oczami

Czy noc zrównoważy mą rzeczywistość ?
Czy snem mnie przytuli litośnie?

Przecież śniąc nie zgrzeszę
Lecz podziwiać będę wszystko
Czym wzgardzono znów na jawie

We śnie nie ma fizyczności
Jest tajemne przyzwolenie
Więc przekroczę mur zwątpienia

Od gwiazd
Dzieli mnie już tylko dach
Rozmyślnie nie otworzę oczu
4
32 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 14 lat temu
w moich klimatach
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie