Sidła Stręczycielki

Zamaszyście zwabiła swym platynowoszarym śpiewem,
wiotkim bogactwem, gnuśnym biznesplanem.
Pyszniła się chwytliwie i odprawiała dzikie pląsy
- monolityczna marionetka, już o 6 nad ranem . . .

W oceanie piskliwej skargi domów handlowych,
sieci bulwarów kąśliwych - trudno znaleźć Drogę.
Tak płynę w mirażach nieskończonych
galeonem Polluksem, pod egidą włoskiego fernitate . . .

Między manekinami, które lśnią jak kaskady
o skórze z matowego atłasu.
Widzę najnowszy krzyk mody i kostuchy szaty,
gdy miłość została policzona zawczasu . . .

Kalkulacja róż w bukiecie i nasturcji
wszystko na sprzedaż: girlandy, cyrkonie i oskardy
wszystko w cenie, gdy skazanym tyś na poniewierkę:
marne marudzenie, kupczenie i biadolenie . . .

Kumoszka wyłożyła monetę na ladę
w zamian pragnąc zaledwie krwi.
Okazała swą misterną brutalność
nęcąca Chica dla grona marzycieli

Dziś myślę, by uszy zatkać woskiem
przed jej rzężącym tonem niezawoalowanej pogróżki.
Jednak, cóż z tego mi przyjdzie
gdy jak derwisz przymierać będę głodem . . .

O Syreno Warszawska! Pożarłaś już wielu . . .
Takaś zapracowana, że nagrodzą Cię kotylionem.
Zrzucam twe sidła stręczycielko złota
umykam przed twym żałosnym głosem . . .
6
31 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie