Ballada o (od)chodzeniu

Melancholia
Jak tu dzisiaj dać nadzieję życia
biednym i chorym przynieść słońca nocą?
Wspomóc tych ludzi dłonią swoją
pokazać im ile szczytów jeszcze do zdobycia.

Lecz kiedy ze śmiercią
witasz się przed progiem
słowa te cichną i leżą odłogiem.
Liście spadły już z drzew
i pozostały nagie.
Pogoda dziś jakaś dziwna całkiem. . .

Bo gdy opuszczasz mnie
duszo moja ma najczystsza
Jestem zimny jak śnieg
niebezpieczny to pech

Jesteś dziś za daleko od źródła
Po polach i miastach się tułasz
a serce już prawie się nie rusza.
Ty opuszczasz mnie i wzruszasz.

Jak tu dzisiaj dać nadzieję życia
słońce nocą, wspomóc ludzi dłonią swoją?
Kiedy gwiazdy już błyszczą z przepicia
a wiatr woła do księżyca:
- Polej waćpan! Zły to czas nastał
by znosić cierpliwie zaparcia !

Kiedy opuszcza Cię twoja dusza
i ze śmiercią stajesz przed progiem
Słowa milkną i mają za swoje
jesteś zimny jak śnieg

Gdy opuszczasz mnie
duszo moja ma najczystsza
liście spadają z drzew
pozostawiają je nagie
mgła płynie i pogoda

jest dziwna całkiem . .
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie