W pociągu

Miłosne
Znów Ty przeklęta, paskudna
codzienna, namiętna
Miłości!
A ja znów upadnę,
bo wznoszę się znieczulony bólem Twojego brzemienia.

Miłości!
Ja szukam Twych oczu w obojętnych powiekach.
Ułamków spojrzeń,
inicjałów Twego żaru na spodzie mej duszy.

I szalony, gnany wichrem przebiegłym
tonę w zalewie codziennej rozpaczy.
Wołam ratunku, by jak rozbitek
poczuć na twarzy Twój niepewny poranek.
9
87 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Lady Ann 14 lat temu
Przeczytałam tylko trzy pierwsze wersy i kupuję ;p;p
Moonsee 14 lat temu
Poziomem ten tekst odstaje od wielu innych na tym portalu. Rzeczywiście powtórzone 'miłości!' mógłbyś całkowicie usunąć z wiersza. I zrobiłabym coś z powtórzonym słowem 'codzienna'. Ogólnie na plus ;) Pozdrawiam.
JKZ007 14 lat temu
Nic dodać nic ująć , jak poprzedniczki.Dobry tekst.
Tomasz Halman 14 lat temu
Wyrzucam powieloną miłość. Twych zamieniam na Twoich, niepotrzebny archaizm.Pozostałą część kupuję.Pozdrawiam.
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie