Sąd

Pierwszy głos usłyszałem z boku, jak szept.
-Zapytał - Dlaczego byłeś zadufany w sobie?
Wywyższałeś się nad innych, odwracając głowę, wykrzywiając twarz,
wyśmiewałeś tych, którzy wiązali koniec z końcem.
- Odpowiedziałem - chciałem dotknąć tęczy, nie poddawałem się,
a codzienność uważałem za najmarniejszą z ziemskich rzeczy.

Drugi głos był głęboki, skalkulowany i zimny.
-Zapytał- Czemu nie wierzyłeś choć inni wierzyli?
-Odpowiedziałem - widziałem jak umierali niewinni pogrążeni w chaosie. Widziałem jad, który płynął, sączony w mózgi dla ukojenia strachu przez siewców nienawiści. Nikt palcem nie kiwnął, a obietnic było wiele.

Trzeci głos był chrapliwy jak u chorego starca, głęboko wwiercał się w umysł.
-Zapytał –Dlaczego nie zabijałeś? Przecież plewy trzeba oddzielać od ziaren, wypuszczać mlecz z chwastów i żywić się ich mięsem z krwawicy, bo taka jest kolej rzeczy.
-Odpowiedziałem- Nie mogłem. Zamknięty w sobie, wolałem po prostu być. Tak mnie nauczono.

-Myliłeś się – Odpowiedzieli. Odejdź, jesteś tylko niegodnym uwagi pyłkiem.
10
101 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

mkc47 13 lat temu
hm jak sztuka w jednym akcie :)
C
cenica15 13 lat temu
Ostro potraktowałeś siebie, to chyba brak słońca i przepracowanie. W drugiej strofie, w szóstym wersie literówka.
JKZ007 13 lat temu
To nie do końca sumienie, akurat mnie gryzie, chociaż owszem użyłem tak piętnowanej przez niektórych formy ja. Dzięki Ceniu za poprawkę.Mam nadzieje,że to jest choć trochę poetyckie heh:)
oskar 13 lat temu
To jest poetyckie heh:))))
karioka83 13 lat temu
Świetna przypowieść! Pozdrawiam :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie