Bibliotekarz

O życiu
Zbierał dni w oddzielne tomy.
W oprawach z zapomnienia z przemijaniem tańczył smutek.
Czasem dotykał, czasem bezboleśnie odchodził,
a wtedy złotymi zgłoskami obwieszczało się szczęście.
Napisane kursywą z zawijasami, zgodnie z krętą naturą narodzin,
potrzebowało wysiłku i pomocy.
Musiał je karmić i pielęgnować, żeby mogło dorosnąć.
Smutek i gorycz porażki tylko czekały, żeby przyjść
i położyć się obok - zawsze razem.
Wiedział, że nie może być zbyt dużo twardych opraw.
Znał ich naturę i ciężar, który rzeźbił kolejne zmarszczki na twarzy.
Lepsze były atłasowe i miękkie jak skóra pięknej dziewczyny.
Osadzały się w kącikach oczu z łzą, która cicho spływała przypominaniem.
Najważniejsze ocierał i głęboko chował, żeby były bezpieczne.
Kiedy skończył pracę, wszystko czego potrzebował to własny kawałek nieba,
gdzie można zaglądać najgłębiej, w bezkresnej toni kiedy zapadnie noc.
12 5
112 odsłon

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

mkc47 13 lat temu
mnie zawile niż sama miłość :)
mkc47 13 lat temu
może kiedyś będę pisał jak TY :)))
noemitka 13 lat temu
nareszcie...pozdrawiam
copelza 13 lat temu
kolekcjoner, prawdziwy smakosz. nieco z boku, ostrożny do przesady.
monicarose 13 lat temu
jak miło,że wróciłeś ....... :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie