Rozbłysk zaćmionej orbity

Egzystencjalne
głód snu niecierpliwie
w noc brwi ołowianych
dźwiga w łzach pragnienia
wyparte w powiekach

z mrocznych wypasów
para rzęs rozwianych
strąca zuchwale
na stos pot nadziei

wielością spojrzeń
pomarszczone oczy
jak ciche chmury
nad mgieł rozmarzone

wschodzą przelewem
spod kotwicznych źrenic
w wezbraniu ognisk
ockniętych z nicości.
9
77 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

D
Dariusz Korzecki 12 lat temu
bardzo ładny wiersz
D
Dan Mur 12 lat temu
witaj...jestem pod wrażeniem tak dobrej poezji...pozdrawiam
Johny Gmatrix 12 lat temu
tak tak i jeszcze raz jestem na tak... świetny
3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie