W podróży

Widzisz? To moja dłoń.

Tysiące poplątanych nitek, szepczących gorącą krwią,

pod cienką powłoką alabastru.



Idąc ścieżkami z każdym oddechem,

myślę, przenoszę Cię.

Od nadgarstka, przez cudownie regularną linię życia.

Błądzisz od kostki do kostki,

przez wzgórki i pola,

serdecznie wskazujesz kciukiem

i zerkasz.



Na każdym splocie z innej perspektywy podziwiasz

kartkę papieru, czarne pióro.

Przeskakujesz od słowa do słowa,

biegniesz, chcesz wyjść, wydostać się, odejść!



I co Kochany?

Nie ma wyjścia. Zatrzymujesz się tylko na krawędzi,

widząc przed sobą Morze Czerwone mojego paznokcia.

Patrzysz w ten karmin bezlitośnie...

i nawet nie możesz się w nim zatopić.
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie