Po latach

Widziałam dnia kamiennego

kobietę o przejrzystej twarzy

Szła sama, tropem psich śladów

wyliczała latarnie na palcach jednej dłoni

kolejne gasły, marzły, aż wszystko ucichło.

W suchym szepcie zimowej aury,

mroźnym spojrzeniem bezkształtu

szedł nagi mężczyzna

odarty ze wspomnień wieczornych

przez łyk gorących trunków z

oszronionych szklanek,

Marzły mu ręce, gniotły się stopy

przepływał swą miłością przez śnieg

głęboki po szyje, pasy, łzy i kolana.



Aż się spotkali, tych kruchych dwoje,

nagi mężczyzna z przejrzystą kobietą,

weszli w drzwi jednych gościnne podwoje,

by marzyć, śnić i walczyć z podnietą.
1
17 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

M
mopek 15 lat temu
"kolejne gasły, marzły, aż wszystko ucichło.

W suchym szepcie zimowej aury,

mroźnym spojrzeniem bezkształtu

szedł nagi mężczyzna"
Ten fragment do radykalnej przeróbki, poza tym na tyle cacy, że głos in plus.
2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie