Po latach
•
Widziałam dnia kamiennego
kobietę o przejrzystej twarzy
Szła sama, tropem psich śladów
wyliczała latarnie na palcach jednej dłoni
kolejne gasły, marzły, aż wszystko ucichło.
W suchym szepcie zimowej aury,
mroźnym spojrzeniem bezkształtu
szedł nagi mężczyzna
odarty ze wspomnień wieczornych
przez łyk gorących trunków z
oszronionych szklanek,
Marzły mu ręce, gniotły się stopy
przepływał swą miłością przez śnieg
głęboki po szyje, pasy, łzy i kolana.
Aż się spotkali, tych kruchych dwoje,
nagi mężczyzna z przejrzystą kobietą,
weszli w drzwi jednych gościnne podwoje,
by marzyć, śnić i walczyć z podnietą.
kobietę o przejrzystej twarzy
Szła sama, tropem psich śladów
wyliczała latarnie na palcach jednej dłoni
kolejne gasły, marzły, aż wszystko ucichło.
W suchym szepcie zimowej aury,
mroźnym spojrzeniem bezkształtu
szedł nagi mężczyzna
odarty ze wspomnień wieczornych
przez łyk gorących trunków z
oszronionych szklanek,
Marzły mu ręce, gniotły się stopy
przepływał swą miłością przez śnieg
głęboki po szyje, pasy, łzy i kolana.
Aż się spotkali, tych kruchych dwoje,
nagi mężczyzna z przejrzystą kobietą,
weszli w drzwi jednych gościnne podwoje,
by marzyć, śnić i walczyć z podnietą.
W suchym szepcie zimowej aury,
mroźnym spojrzeniem bezkształtu
szedł nagi mężczyzna"
Ten fragment do radykalnej przeróbki, poza tym na tyle cacy, że głos in plus.