La chanson

Pod tą gruszą, w przestworzach letnich dni,

Kiedyś śpiewaliśmy, ja i ty,

Słowicza pieśń z gardeł sączyła się

Miodem słodkim na dłonie moje i czoło twe

Falowała w podmuchach parnego gorąca,

Nutą graną na zasłużony antrakt dla słońca

O zachodzie zasypiała w chłodnej pościeli

Kapała kroplą spełnienia, porankami niedzieli,

Przebrzmiała niegdyś nad morza brzegiem

Rozedrganą myślą uciekła od samej siebie

Drżącymi z bólu palcami zapaliła białego papierosa

I uleciała wraz z dymem, powrotem, w niebiosa.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie