La chanson
•
Pod tą gruszą, w przestworzach letnich dni,
Kiedyś śpiewaliśmy, ja i ty,
Słowicza pieśń z gardeł sączyła się
Miodem słodkim na dłonie moje i czoło twe
Falowała w podmuchach parnego gorąca,
Nutą graną na zasłużony antrakt dla słońca
O zachodzie zasypiała w chłodnej pościeli
Kapała kroplą spełnienia, porankami niedzieli,
Przebrzmiała niegdyś nad morza brzegiem
Rozedrganą myślą uciekła od samej siebie
Drżącymi z bólu palcami zapaliła białego papierosa
I uleciała wraz z dymem, powrotem, w niebiosa.
Kiedyś śpiewaliśmy, ja i ty,
Słowicza pieśń z gardeł sączyła się
Miodem słodkim na dłonie moje i czoło twe
Falowała w podmuchach parnego gorąca,
Nutą graną na zasłużony antrakt dla słońca
O zachodzie zasypiała w chłodnej pościeli
Kapała kroplą spełnienia, porankami niedzieli,
Przebrzmiała niegdyś nad morza brzegiem
Rozedrganą myślą uciekła od samej siebie
Drżącymi z bólu palcami zapaliła białego papierosa
I uleciała wraz z dymem, powrotem, w niebiosa.