Gdybyś
•
Trącasz swą rozgrzaną dłonią me zimne kolano,
wieszając radość i szczęście na szyi
perłami słów wibrującymi w moich niebieskich oczach.
Dajesz swój uśmiech, przesyłasz uścisków moc
i biegniesz... bo już, bo tak, bo chcesz.
Gdybyśmy się nigdy nie poznali,
czy byłabym dla Ciebie?
Gdybyśmy nigdy nie rozmawiali,
czy zamieszkałbyś w moim niebie?
Mówisz, że czas przez palce przecieka Ci,
rzeką słów, potokiem rąk, strumieniem strun
żegnasz się czule śladem poranka.
I masz nadzieję, że tylko, że poszedł, i już...
Skończyła, woła i chce.
Gdybyśmy nigdy nie widzieli swoich twarzy,
czy byłbyś kiedyś moim?
Gdybyśmy nie wiedzieli o czym to drugie marzy,
czy moje serce byłoby Twoim?
Czule przypruszasz odpowiedzialnością me włosy,
Gwiazd w moich źrenicach policzyłeś tysiące,
A ja troskliwie i wiernie znikam, ustępując miejsca zaufaniu.
Gdybyśmy się nigdy nie spotkali...
wieszając radość i szczęście na szyi
perłami słów wibrującymi w moich niebieskich oczach.
Dajesz swój uśmiech, przesyłasz uścisków moc
i biegniesz... bo już, bo tak, bo chcesz.
Gdybyśmy się nigdy nie poznali,
czy byłabym dla Ciebie?
Gdybyśmy nigdy nie rozmawiali,
czy zamieszkałbyś w moim niebie?
Mówisz, że czas przez palce przecieka Ci,
rzeką słów, potokiem rąk, strumieniem strun
żegnasz się czule śladem poranka.
I masz nadzieję, że tylko, że poszedł, i już...
Skończyła, woła i chce.
Gdybyśmy nigdy nie widzieli swoich twarzy,
czy byłbyś kiedyś moim?
Gdybyśmy nie wiedzieli o czym to drugie marzy,
czy moje serce byłoby Twoim?
Czule przypruszasz odpowiedzialnością me włosy,
Gwiazd w moich źrenicach policzyłeś tysiące,
A ja troskliwie i wiernie znikam, ustępując miejsca zaufaniu.
Gdybyśmy się nigdy nie spotkali...