Autoportret
•
Trochę efemeryczna
Jakby prześliczna
Odrobinę magiczna
Lekko wyniosła
Z czasu wyrosła
Przestrzenią podniosła
Z nastrojem smutnym
Ze słowem okrutnym
I stylem zbyt butnym
Na ziemi kroki stawiam
Codzienności się obawiam
Piórem z nieba chmury wyławiam
I tnę mocno, do śladów krwawych
Ni to dla uciechy, ni dla zabawy
Wzrokiem błędnym się później rozglądam
Uśmiechem w oczach smutnych spoglądam
I owijam dłonią mą miekką
Pióro trzymane jedną ręką
Jak mieczem ból papierowi zadaję
On nic nie czuję, lecz się nie poddaję
Gdy krew mocna, ciepła, spod pióra wypłynie
Przestaję, Opadam, i cały świat ginie
Jakby prześliczna
Odrobinę magiczna
Lekko wyniosła
Z czasu wyrosła
Przestrzenią podniosła
Z nastrojem smutnym
Ze słowem okrutnym
I stylem zbyt butnym
Na ziemi kroki stawiam
Codzienności się obawiam
Piórem z nieba chmury wyławiam
I tnę mocno, do śladów krwawych
Ni to dla uciechy, ni dla zabawy
Wzrokiem błędnym się później rozglądam
Uśmiechem w oczach smutnych spoglądam
I owijam dłonią mą miekką
Pióro trzymane jedną ręką
Jak mieczem ból papierowi zadaję
On nic nie czuję, lecz się nie poddaję
Gdy krew mocna, ciepła, spod pióra wypłynie
Przestaję, Opadam, i cały świat ginie