Stoję na krawędzi dnia.
Pod zamkniętymi powiekami światło.
Zamykam kolejne drzwi.
Przewracam następną zapisaną kartkę.
Nie oceniam i nie rozgrzeszam.
Na języku słodko-gorzki smak.
Pod zamkniętymi powiekami łza.
Otwieram oczy i skaczę w noc.
Pod zamkniętymi powiekami światło.
Zamykam kolejne drzwi.
Przewracam następną zapisaną kartkę.
Nie oceniam i nie rozgrzeszam.
Na języku słodko-gorzki smak.
Pod zamkniętymi powiekami łza.
Otwieram oczy i skaczę w noc.
9
2
67 odsłon