Wiersz oraz pierwsza strona mojej książki- proszę o opinie czy jest interesująca- z góry wielkie dzięki:)

„Nacisk kropel deszczu wystukuje rytm niebiańskim brzmieniem
My zaczarowani pieśnią wkraczamy w świat fantazji
oderwani duchem zawisłe istoty światła
Błądzące myśli szykują srebrny dywan snu na przybycie wędrowca marzeń
Sprawiając wrażenie ekstazy wprawiamy w ruch inwencję słów
Spokojny obraz świata zlewa się z mową
Kropla po kropli jak westchnienia zakochanych osiadają unoszone żywiołem
Widz spektaklu gładzi czułe serce znajdując nierealny dotąd wszechświat”


Spokojny dźwięk deszczowej bryzy czule rozpościerał się nad Gryfolandią. Przesłonięte niebo sprawiało wrażenie niemego. Na wpół ponury dzień a raczej przeciągający się płaszcz nocy rozświetlony jedynie latarniami nadawał charakter miejskiemu zgiełkowi. Pomimo niepogody ludzie błąkali się po wąskich uliczkach w nadziei na przebłysk promieni słońca. Do tego momentu parasolki wyrastały jak grzyby adekwatnie do kreacji otoczenia. Najciekawsze jednak okazały się wytrwale pracujące kwiaciarki które doprowadzały kwiaty do najlepszej prezencji. Nie mniejszą pasję okazywały inne otaczające owy plac stoiska, zakłady, restauracje. Jedynie przyjazna staruszka z bukiecikiem i radością na twarzy obserwowała przechodniów dając wyraz swej pogodzie ducha. Nic nie zapowiadało zmiany obrazu sparaliżowanego portu westchnień, gdy spot małego szarobrunatnego płaszczyka wyłoniła się kobieca twarz delikatnie wysunąwszy aksamitną dłoń w kierunku przyjaznej staruszki. Swoim gestem sprawiła , że wiatr niczym za sprawą czarodziejskiej różdżki oswobodzony pospieszył spowolniałe chmury. Dziewczyna zachwycona pięknem kwiatów przystała na chwilę uniosła ku sobie jeden i zatopiwszy się upajającym zapachem wstrzymała oddech jednocześnie czas zatrzymał swój bieg. Ta jedna jedyna chwila sprawiła , że promień słońca przebił się przez kłębek sinych obłoków. Kiedy ta istota nikomu nieznajoma a zarazem tak bliska powoli wypuściła powietrze znów nastał mrok przygnębiającej rzeczywistości. Z niebywałym wyczuciem taktu skinęła i wyruszyła wzdłuż odchodzącej od placu uliczki.
Niesamowita, niezwykłość w połączona z lśniącym uśmiechem zapowiadała niezwykły dzień. Ten lekko zamazany fresk wpływał na wyobraźnie pozostawiając refleksją otwarte wrota mokrych granic wolności..
5
67 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Gryf88 14 lat temu
nie mogę edytować- albo coś się skopało albo za duży tekst i nie można... dzięki za zwrócenie uwagi:)
copelza 14 lat temu
Ja też nie mogę edytować, i jeszcze parę innych rzeczy mi wcięło:(
Tomasz Halman 14 lat temu
Tekst który wstawiłeś przypomina troszeczkę trel wielu gatunków ptaków, niby ładnie a jednak nużące i potrafi rozdrażnić.
Tak naprawdę to zastanawiam się o czym piszesz.
Nie ma tu harmonijnie ułożonego tematu tylko porozrywane strzępki materiału.
Moim zdaniem chciałeś dobrze ale przedobrzyłeś.
pozdrawiam.
Gryf88 14 lat temu
to wstęp:) ja osobiście nie lubię jak autor przechodzi już na pierwszej stronie do sedna:) pierwsza strona to artystyczne wejście a fabuła będzie już pisana normalnym językiem:)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie