nigdy samotni

Melancholia
Sztorm ustawał,
przechodził niby koń w cwał,
wiatr leniwie gładził policzki.
Mniemałem że jestem sam,
lecz ktoś tam stał.
Ciemność otulała sylwetkę,
zaduma zaćmiła oczy.
Wiłem się w sobie.
Milczał gdy go dojrzałem.
Bywalec meandrów północy
pustyń wyściełanych piaskiem mów
lekkich w pojedynkę
ciężkich podczas burzy.
Zrozumiałem.
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
w:)
3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie