Czarna komedia

Honor plastyczny owija drzewa
ich drewno krwawi niemym kolorem,
nitkowane falbany rozpusty
płaszczą się po kątach
spalone pomysły zwąc domem.
Wciągają z ust do ust
baldachimy andrutów
nawarstwiają kleptomanie.
Spowite szarością ulic akty
kolejne pomniki bezpruderyjnych frazesów
to ciąg od stworzenia teatru obłudy.
Likier odnajduje w klimacie
wolę patrzeć w górę
mimo skrzydeł,
które odpadają
i osmolone lecą w dół.
4
51 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Avrilianna 14 lat temu
nie zrozumiałam treści utworu i jego znaczenia ;(!) szkoda....(?)
atomasz1 14 lat temu
po kątach...
Gryf88 14 lat temu
Dzięki za przeczytanie- widzę że mój wiersz trafił na facebooka na profil poezji:) super
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie