Bajdy, o kochanku co błądził

O szczęściu
Zaprosił raz
zapytał dwukrotnie
napisał trzy listy
strudził się okropnie
a Ona siedziała bujając koralik
w jej oczach tęczowych
świat cały zostawił
zamilkł gdy wyszła
zniknęła bezdusznie
wyciągnął zawleczkę
puścił łzawą strużkę
i gdy już tak siedział zdesperowany
na brzegu balkonu
zsuwając się z ramy
uznał za błazeńskie miłosne podloty
bo był na parterze
a pod nim śliczny motyl
i odmalował romantycznie
uczuć swoją sferę
spróbował raz jeszcze
został serc złodziejem.
7 0
37 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie