Śpioch

Humoreska
Przez szczelinę w oknie
wkradł się promyk słońca
oświetla mój umysł
zaspany bez końca

Swym ciepłym dotykiem
głaszcze mnie po głowie
aż czuje jak ciało
ogarnia mi mrowie

Cień mój mnie z łóżka
wyciąga za nogi
budzik wciąż krzyczy
-wstawaj mój drogi!

Kołdra stanęła w
mojej obronie
zakryła mnie szczelnie
od stóp po skronie

Długo tak leżeć
już się nie dało
coś było nie tak,
coś tu nie grało

Cień, promień słońca w
swe ręce dorwał
do rogu kołdry
mocno przywiązał

Było gorąco,
piekło i grzało
aż prześcieradło
walkę poddało

Skruszona kołdra
zwinęła swe różki
wtuliła się mocno
w chłodne poduszki

Ja z cieniem rękę
sobie podałem
bo przecież do pracy
i tak wstać musiałem
2
21 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Avrilianna 14 lat temu
Uśmiecham się do końca dnia, nie ma co!
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie