rozłąka
bo rozłączyłama się z sobą samą
muzzyką dzwięczną niczym serefiny
muzyką jaką przecież dla mnie pisalleś
być może bóg zazdrościł nam dni
czasami patrze w powietrze nagie
wstaje od męża co przy mnie śpi
słysze muzyke i tylko płacze
że juz nie stuka klawisz o sny
czym jest ta miłość nie wiem i nie chce
przy tobie ognie płonęły jak sny
teraz spokojnie zasypiam szczęśliwa
choć mimo śmierci wciąż żyjesz ty
muzzyką dzwięczną niczym serefiny
muzyką jaką przecież dla mnie pisalleś
być może bóg zazdrościł nam dni
czasami patrze w powietrze nagie
wstaje od męża co przy mnie śpi
słysze muzyke i tylko płacze
że juz nie stuka klawisz o sny
czym jest ta miłość nie wiem i nie chce
przy tobie ognie płonęły jak sny
teraz spokojnie zasypiam szczęśliwa
choć mimo śmierci wciąż żyjesz ty