Dunka
•
ach przyjdź już po mnie
nocy ciemna
ognia świętego nie wpuszczaj
ani blasku poranku
świecy nie zapalimy
wolno nam brnąć po śniegach marzeń topniejących
lody się pod łapami kruszą marzeń konających
o nocy drogi szeroka
aż po horyzont zbawienia
oddal odemnie swą trwogę
przynieś mi ukojenie
a świtezianki zatańczą
a krasnal buty znow zrobi
jest takie drzewo zielone
na dębię złota gałąż lśni
i chodził po niej kot uczony a teraz śni
ktoś w piecu ogień znów rozpali
i się przywrócą prastrae chwile
gawędy snuć znów poczniemy
przy jakiejś poety mogile
nocy ciemna
ognia świętego nie wpuszczaj
ani blasku poranku
świecy nie zapalimy
wolno nam brnąć po śniegach marzeń topniejących
lody się pod łapami kruszą marzeń konających
o nocy drogi szeroka
aż po horyzont zbawienia
oddal odemnie swą trwogę
przynieś mi ukojenie
a świtezianki zatańczą
a krasnal buty znow zrobi
jest takie drzewo zielone
na dębię złota gałąż lśni
i chodził po niej kot uczony a teraz śni
ktoś w piecu ogień znów rozpali
i się przywrócą prastrae chwile
gawędy snuć znów poczniemy
przy jakiejś poety mogile
kruszejące jak lód
- o nocy oddal trwogę
i przynieś ukojenie
tak mi się przeczytało