Idę

O życiu
z kałuży pryska błoto
skuliłam się
nogi są ciężkie
niebo upojone granatem
zalewa ukośnym deszczem
drogę do domu

idę powoli przygarbiona
daleko jeszcze
przystaję czuję zapach

woda spływa po twarzy
pachnie liśćmi i ziemią

widzę mój dom niedaleko
otworzę drzwi wejdę
zniknie chłód
będzie ciepło i jasno

cisza układa się na dłoni
w domu oprawionym miłością
odpocznę

Ewa Hulak Radziej
7 7
107 odsłon

Komentarze (7)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 10 lat temu
Ciężki wiersz; ... przeszedłem ... Ale warto było :)
Joannes Mas 10 lat temu
coś za dużo smutku i beznadziei
strasznie przygnębiające i dołujące
na szczęście końcówka daje nadzieję niepewną - czy aby na pewno dotrę i odpocznę
Ewa Hulak 10 lat temu
dziękuje ryty za warto
Ewa Hulak 10 lat temu
Joan nigdy nie wiemy ale warto jak mówi ryty,pozdrawiam
J
Joanna Makaruk 10 lat temu
ciężka ta wędrówka przez życie a zakończenie niepewne
fajnie naisane
zyga66 10 lat temu
Trochę inaczej:

idę
w kałuży pryska błoto
skuliłam się
nogom - jest ciężko
niebo - spływa granatem
zalewa ukośnym deszczem
drogę do domu

powoli przygarbiona
daleko jeszcze
oddycham szybko
przystaję - czuję zapach

woda spływa po twarzy
wszystko lepkie
a jednak pachnie
zaplątanymi liśćmi
i ziemią mroźnie zbitą

widzę dom mój - niedaleko
otworzę wejdę i zniknie chłód
będzie ciepło - jasno

cisza układa się na dłoni
bez lepkości
w domu oprawionym miłością
odpocznę
Ewa Hulak 10 lat temu
dobrze że jesteś zyga
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie