wieczorną ciszą ściana lasu
wdziera się w smugę nieba
drzewa się chylą
igrając cieniami
odmieniają w nas myślenie
zapomnienie czynią
w zadumanej zieleni
kolory się zmieniają
jak w kalejdoskopie
chciałabym drzewem być
w duszy rosnąć konarem
chociaż raz w roku
złocić się miłością
i radością życia
wdziera się w smugę nieba
drzewa się chylą
igrając cieniami
odmieniają w nas myślenie
zapomnienie czynią
w zadumanej zieleni
kolory się zmieniają
jak w kalejdoskopie
chciałabym drzewem być
w duszy rosnąć konarem
chociaż raz w roku
złocić się miłością
i radością życia
7
5
87 odsłon
wdziera się w smugę nieba
ciemnieje wieczorna cisza
drzewa się chylą grając cieniami
szumem zmieniają w nas myślenie
w zadumanym lesie kolory
kolory się zmieniają
plejada barw przede mną
jest zielono pomarańczowo albo biało
lecz dlaczego serca
dla serca tak mało i tak szaro
chciałabym drzewem się stać
w duszy rosnąć konarem
raz w roku złocić się wzajem
lasu miłością
radością być
drzewem być
Dzień dobry Ewuniu :)
Wróciłam do Twojego wiersza, bo podoba mi się jego treść.
Zdaję sobie sprawę z tego, że Autorzy nie lubią ingerencji w ich utwory, dlatego Twój tekst w moim lasku nad strumykiem tak bym poczuła, odebrała - jak napisałam.
Co do litery P na początku - też decyduje Autor.
Miłego dnia :)