natchnij tych zagubionych
po rozstajach dróg zacienionych
niedowidzących zieleni
niedosłyszących szmeru
póki dookoła noc się stała
przyjdziesz
szmer kroków usłyszą pokorni
najsłabsi w podążaniu powolnym
w dzień po dniu
w mozolnym niedotykaniu
niedotykalności uczuć złudnych
ciemność ich przejmuje
łzawymi niepokojami
przyjdziesz
zabierzesz morze wypłakanych krzywd
w jedno serce
rozdzielając po cząstce
tym zalęknionym
nie jesteście nietykalni
przejdzie was światło
dotknie istota
świetlistej doskonałości
po rozstajach dróg zacienionych
niedowidzących zieleni
niedosłyszących szmeru
póki dookoła noc się stała
przyjdziesz
szmer kroków usłyszą pokorni
najsłabsi w podążaniu powolnym
w dzień po dniu
w mozolnym niedotykaniu
niedotykalności uczuć złudnych
ciemność ich przejmuje
łzawymi niepokojami
przyjdziesz
zabierzesz morze wypłakanych krzywd
w jedno serce
rozdzielając po cząstce
tym zalęknionym
nie jesteście nietykalni
przejdzie was światło
dotknie istota
świetlistej doskonałości
5
2
47 odsłon