To dla was Panny
To dla was panny, słodkie obietnice,
jako balsamem przeróżnym się kładą,
któż nie zatonąłby w oczu błękicie
a któż ten błękit przecudny odgadnął.
I słuchał ptactwa świergotu jak wróżby
a blade lica rumieńce by skryły
z cichym westchnieniem dłoń, palce usłużne
gdzie wdzięk niewieści by śmiało błądziły.
I by sukienka jak płochliwa sarna,
niknęła z oczu, na bok uskakując,
tak bardzo rześka o ile poranna,
nagość cnotliwą w pięknie ukazując.
I już by zaraz co innego czynił,
całując przy tym usta rozchylone,
to dla was panny wiersz mi ten popłynął,
jeszcze wilgotny, jeszcze roztańczony.
jako balsamem przeróżnym się kładą,
któż nie zatonąłby w oczu błękicie
a któż ten błękit przecudny odgadnął.
I słuchał ptactwa świergotu jak wróżby
a blade lica rumieńce by skryły
z cichym westchnieniem dłoń, palce usłużne
gdzie wdzięk niewieści by śmiało błądziły.
I by sukienka jak płochliwa sarna,
niknęła z oczu, na bok uskakując,
tak bardzo rześka o ile poranna,
nagość cnotliwą w pięknie ukazując.
I już by zaraz co innego czynił,
całując przy tym usta rozchylone,
to dla was panny wiersz mi ten popłynął,
jeszcze wilgotny, jeszcze roztańczony.