Ubrana w nicość drzwi otwierasz,
szepczesz zbyt cicho, słów nie słyszę,
płomyk swawolnie się kołysze,
błyskając różem, świecąc bielą.
Przez okno wpuszczasz wiatr i gwiazdy,
nad paprociami raz przystajesz,
znikasz ze szmerem niepoznanym,
z westchnieniem słodkim i nieprawdą.
szepczesz zbyt cicho, słów nie słyszę,
płomyk swawolnie się kołysze,
błyskając różem, świecąc bielą.
Przez okno wpuszczasz wiatr i gwiazdy,
nad paprociami raz przystajesz,
znikasz ze szmerem niepoznanym,
z westchnieniem słodkim i nieprawdą.
8
4
82 odsłon